Wysłany: 2004-09-24, 17:42 "Wilczy bilet dla niesłyszących zawodników z Adres WWW:http://agnessa.fotka.pl
Oto artykuł Gazety Poznańskiej z dnia 30.11.2000 roku:
Anachroniczny statut uniemożliwia porozumienie głuchych i słyszących działaczy sportowych?
Wilczy bilet dla niesłyszących zawodników z Poznania
Mający duże sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej Uczniowski Międzyszkolny Klub Sportowy Niesłyszących z Poznania został uznany za ... nielegalny. Prezes Polskiego Związku Sportowego Głuchych rozesłał do wszystkich krajów Europy ,,wilczy bilet'', który zabrania zawodnikom z innych państw startu z reprezentantami UMKSN.
- Najwyższe władze PZSG nie lubią osób słyszących, izolują się od nich - mówi sekretarz poznańskiego klubu Henryk Dorosz. - Kierują się nieuzasadnioną obawą o stołki. A przecież działacze słyszący chcą im pomagać. Nie może to jednak polegać tylko i wyłącznie na bezrefleksyjnym wykonywaniu poleceń. Chcemy pełnić funkcje służebne, a nie służalcze. Pragniemy rozwijać struktury organizacyjne i tak podnieść poziom szkolenia, by zbliżyć się do standardów obowiązujących w sporcie ludzi słyszących. Dla nas najważniejsze jest dobro młodych sportowców.
Fikcyjny zarząd
UMKSN w Poznaniu powstał pięć lat temu. Początkowo - dla kamuflażu - zarząd klubu składał się z ludzi niesłyszących. Przede wszystkim byli to rodzice zawodników, w tym m.in. kucharka i sprzątaczka. Ta fikcja odpowiadała PZSG. Poznańscy lekkoatleci, tenisiści stołowi, a głównie pływacy zaczęli odnosić coraz większe sukcesy.
- W końcu zerwaliśmy z fikcją, zmieniliśmy nasz zarząd, w którym jest obecnie tylko jedna osoba głucha - dodaje sekretarz Henryk Dorosz. - To zdecydowanie nie spodobało się działaczom w Warszawie.
Właśnie za te posunięcia UMKSN w maju tego roku został uznany za nielegalny.
- Naszym nadrzędnym celem były i są Igrzyska Głuchych w Rzymie w przyszłym roku - dodaje trener pływaków Stanisław Głąb. - Chcieliśmy mieć wpływ na dobór zawodników do kadry i rozdział pieniędzy między klubami. Niestety, obawiam się, że żaden z naszych podopiecznych nie pojedzie na olimpiadę. Tym bardziej, że PZSG zażyczył sobie, aby każdy zawodnik zapłacił za siebie 4 tys. zł, które każdy indywidualnie musi zebrać. Wynika z tego, że do Włoch mogą jechać ci, których na to stać, a nie najlepsi.
Zażegnać konflikt
- Chcemy, aby konflikt wygasł - mówi prezes Wielkopolskiego Klubu Sportowego Głuchych w Poznaniu, Bolesław Brzóska. - Wysłaliśmy pismo do Warszawy, w którym sugerujemy, że w Poznaniu powinny istnieć dwa kluby. Tym bardziej, że my zajmujemy się seniorami, a UMKSN młodzieżą.
Centrala w stolicy w piśmie z września tego roku powołuje się na przepis o tym, że w jednym mieście może działać tylko jeden klub niesłyszących (ten, który był zarejestrowany wcześniej), a takim jest WKSG, mający 75-letnią tradycję.
- Taki mamy statut, w którym zapisane jest również, że w zarządach większość muszą stanowić głusi, prezes też musi być niesłyszący - dodaje B. Brzóska. - Nie powinno to jednak przeszkadzać we wspólnej pracy. Pragniemy zgody.
Dobro sportowców najważniejsze
- Panowie Dorosz i Głąb mają konfliktowe charaktery, myślą, że wszystko im wolno - uważa wiceprezes PZSG oraz szef sztabu olimpijskiego, Stanisław Kościuk. - Występ naszej reprezentacji w Rzymie stoi obecnie pod znakiem zapytania. UKFiS nie doszedł z nami do porozumienia. Na wyjazd brakuje pieniędzy. Nie wiem, co będzie dalej.
Prezes Kościuk nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, czy UMKSN będzie odwieszony, jaki będzie dobór zawodników do kadry.
Pięć rekordów
Podczas ostatniego, IV Międzynarodowego Mityngu Pływackiego im. Józefa Sikorskiego, który odbył się na pływalni przy ul. Chwiałkowskiego, pływacy UMKSN Poznań poprawili pięć rekordów Polski, trzy wśród seniorów (Maja Muszyńska, Małgorzata Jarosz) i dwa w kategorii juniorów (Paweł Jarosz). W klasyfikacji generalnej poznaniacy ulegli jedynie świetnej ekipie Wielkiej Brytanii.
Henryk Dorosz - sekretarz UMKSN:
Dla dobra naszych podopiecznych zgodziliśmy się na formalną przynależność zawodników naszego klubu do WKSG, który jest uznawany przez warszawską centralę. W związku z tym co miesiąc płacimy składki członkowskie. Dzięki temu zawodnicy mogą startować w krajowych zawodach, ale wg opinii PZSG to i tak - paradoksalnie nadal uniemożliwia nam występy w imprezach zagranicznych.
Stanisław Głąb - trener pływania:
Żal mi moich podopiecznych. Tak wiele ciężkiej pracy może pójść na marne. Nie ma jednak co oglądać się na innych. Trzeba dalej trenować.
Małgorzata Jarosz dalej pływa, a jego brat Paweł już nie pływa od dawna. Maja Muszyńska zakończyła przygodę z pływaniem w roku 2003 Pan Stanisław Głąb już nie trenuje pływaków UMKSN Poznań, a pan Henryk Dorosz już nie jest sekretarzem tego klubu, ale za to, dziś jest moim wychowawcą w internacie Znam tę sprawę, ponieważ mój wychowawca opowiadał mi o tym, jak powstała sekcja pływania, o treningach, sukcesach pływaków i oczywiście o konfliktach z PZSG... Uważam, że PZSG jest do d***!
P.S.
Jeżeli ten temat nie pasuje do tego działu, to proszę przenieść go gdzieś indziej. Z góry dziękuję
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum