Wszczepienie implantu hybrydowego i zabieg stapedotomii zaprezentował wczoraj zespół profesora Witolda Szyftera podczas międzynarodowej wideokonferencji z zabiegów neurologicznych i otolaryngologicznych.
W przedsięwzięciu zorganizowanym przez międzynarodową fundację LION wzięły udział zespoły lekarskie między innymi z Dubaju, Stambułu, Barcelony, Marsylii i Hanoweru. W trakcie operacji możliwe było kontaktowanie się z lekarzami i poprzez moderatorów zadawanie im pytań.
- Dni otolaryngologii i chirurgii na żywo są organizowane dla lekarzy na całym świecie - mówił prof. Szyfter. - Ileż czasu i pieniędzy kosztowałyby wyjazdy do wszystkich tych miejsc i przyglądanie się operacjom na miejscu. A dzięki takim przedsięwzięciom mogłem w swojej sali operacyjnej zobaczyć, jak operują moi koledzy. To dla mnie zawsze interesujące doświadczenie.
Zespół pod kierownictwem prof. Witolda Szyftera z Katedry i Kliniki Otolaryngologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu operował dwie pacjentki. Pierwszy zabieg - stapedotomia, został wykonany za pomocą lasera. Dzięki niemu kobieta pozbędzie się szumów usznych.
- Otoskleroza jest chorobą strzemiączka charakteryzującą się postępującym niedosłuchem - wyjaśniał Łukasz Borucki, asystent z Kliniki Otolaryngologii i Laryngologii Onkologicznej, obserwujący operację na monitorze przed salą operacyjną. - Są różne metody operowania, u nas był to laser.
obejrzyj filmik:
Białystok: Spotkanie tych, którzy odzyskali słuch po operacji w białostockiej klinice
Nie wyobrażam sobie życia bez implantu. Straciłam słuch z dnia na dzień i pamięć o tym, że słyszałam, nie pozwalała mi funkcjonować w świecie ciszy – mówi Bożena.
Bożena jest pierwszą pacjentką białostockiej Kliniki Otolaryngologii, której wszczepiono implant ślimakowy. Zabieg odbył się w styczniu 2006 roku. Do dziś lekarze pomogli odzyskać słuch dwudziestu kolejnym osobom. W piątek spotkali się w Białymstoku.
Ratunek dla głuchych
Wszczep ślimakowy jest protezą narządu słuchu, przeznaczoną dla ludzi z głębokim niedosłuchem lub głuchotą, którym nie pomagają aparaty słuchowe. Stwarza możliwość powrotu do świata dźwięków dla wielu osób z całkowitą głuchotą, które nie słyszały od urodzenia lub straciły słuch w wieku późniejszym.
Bożena słuch straciła po zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych. Półtora roku w kompletnej ciszy było dla niej nie do zniesienia. Dlatego gdy usłyszała o możliwości operacji w białostockiej klinice, nie wahała się ani chwili. Dzisiaj, trzy lata po zabiegu, jest szczęśliwa, że słyszy, choć tylko na jedno ucho – to z implantem.
– Oczywiście, że część problemów pozostała, ale nie ma to żadnego porównania z tym, co było, gdy nie słyszałam wcale – zapewnia kobieta. – Moja rehabilitacja ciągle trwa.
Potrzebna kwalifikacja
– Pacjenci, którzy niedawno stracili słuch i mają go w pamięci, najszybciej się rehabilitują ̵...
Niedosłysząca osoba, zaopatrująca się w aparat słuchowy ma zazwyczaj powyżej 55 lat. Aby uzyskać refundację na aparat słuchowy, musi przejść procedurę, składającą się średnio z 10 wizyt. Dopłata do refundowanego aparatu słuchowego nie jest duża, natomiast trud i wysiłek, który trzeba włożyć aby ją uzyskać ogromny.
Refundacja aparatu słuchowego przysługuje co 5 lat, aby móc skorzystać z tej dopłaty osoba niesłysząca czy niedosłysząca musi niejako "udowadniać”, że nadal nie słyszy. Stwierdzenie przez lekarza laryngologa nieodwracalnej wady słuchu nie zwalnia z konieczności powtarzania tej uciążliwej i czasochłonnej procedury co 5 lat.
Małopolski Sejmik Organizacji Osób Niepełnosprawnych złożył w imieniu 45 organizacji zrzeszających osoby niepełnosprawne pismo do Minister Zdrowia, z prośbą o wprowadzenie zasady jednego wniosku na zaopatrzenie w aparat słuchowy dla jednej osoby, do końca jej życia. Zasada ta pozwoli uprościć procedurę zaopatrzenia.
Proponowane rozwiązanie ograniczy również liczbę zdarzeń, w których lekarz diagnozujący niedosłuch, kieruje pacjenta do konkretnego, "zaprzyjaźnionego” protetyka słuchu, uzyskując w ten sposób korzyść majątkową. Jednocześnie uświadomimy pacjentom, że decyzja, w którym punkcie protetycznym wykupią aparat, należy tylko i wyłącznie od nich.
Dla większości osób niedosłyszących aparat słuchowy jest jedyną szansą na pełne uczestnictwo w życiu społecznym i zawodowym.
Będę musiała trzy miesiące na aparat słuchowy czekać. Dzięki Bogu ja mam jeszcze ten stary, który chcę wymienić. Współczuję tym ludziom, którzy go nie mają i tyle czasu nic słyszeć nie będą – mówi Zuzanna Wilk, która wczoraj rozpoczęła żmudną procedurę pozyskania aparatu słuchowego.
Teraz to i czekania i chodzenia więcej za tymi aparatami słuchowymi. Dobrze, że nogi jeszcze mam zdrowe, chociaż osiemdziesiąt lat już skończyłam – mówi Zuzanna Wilk. – Będę chodzić, a potem czekać. Nie ma innego wyjścia.
Pani Zuzanna to jedna z wielu ofiar ograniczenia wydatków NFZ na sprzęt ortopedyczny, do którego zalicza się też aparaty słuchowe.
Wniosek przyjdzie pocztą za trzy miesiące
Od 1 lipca osoby niedosłyszące nie mogą, tak jak wcześniej, od ręki dostać aparatu słuchowego.
– Pacjent przychodzi do nas. My odsyłamy go do NFZ. Tam zostawia wniosek o wydanie aparatu – mówi Sylwia Nalewajko z jednego z białostockich gabinetów audioprotetycznych.
Podstemplowany wniosek pacjent otrzymuje pocztą dopiero po trzech miesiącach. I wtedy znów musi rozpocząć wędrówkę po gabinetach protetycznych.
Wiele osób bez mrugnięcia okiem spełni warunki, ustalone przez NFZ. Nowoczesny, cyfrowy aparat słuchowy kosztuje ponad 2 tys. zł. Niewiele starszych osób stać na jego zakup.
Po załatwieniu wszelkich formalności jest szansa na refundację z NFZ. Fundusz daje 610 zł. W przypadku trudnej sytuacji materialnej Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie dokłada kolejne 8...
Dopłata to aparatu słuchowego należy się raz na 5 lat. Za każdym razem chory z trwałym uszkodzeniem słuchu musi chodzić do laryngologa. Żeby udowodnić, że... nie odzyskał słuchu.
Głusi przy wymianie starego aparatu na nowy mogą starać się o dofinansowanie w Narodowym Funduszu Zdrowia.
- W przypadku osób dorosłych dopłata to niecałe 600 zł. Tymczasem aparat do jednego ucha kosztuje nawet 4 - 5 tys. zł. I choć dofinansowanie jest śmiesznie małe, trzeba się sporo natrudzić, by je w ogóle dostać - ocenia Edward Pukło z Rzeszowa, który cierpi na nieodwracalną wadę słuchu.
Po co tyle wizyt?
Najpierw musi pójść do lekarza rodzinnego, który wystawi skierowanie do laryngologa. Gdy już uda się dostać do specjalisty, ten wystawia zaświadczenie o nieodwracalnej wadzie słuchu i zlecenie na aparat słuchowy.
- Absurdalne jest, że stwierdzenie trwałej wady wcale nie zwalnia z konieczności kolejnych wizyt u specjalisty i starania się ponownie o takie samo zaświadczenie i zlecenie. Co 5 lat muszę udowadniać, że cud się nie stał i że nie odzyskałem słuchu! To śmieszy nawet lekarzy, gdy po raz kolejny zwracam się do nich w tej samej sprawie - dodaje Pukło.
Zasady do zmiany
Osoby niedosłyszące chcą, by procedurę uproszczono.
- Uważamy, że w przypadku stwierdzenia nieodwracalnej wady słuchu powinno wystarczyć raz wystawione zaświadczenie i zlecenie. To, przy kolejnych staraniach o dopłatę, pozwoliłoby uniknąć niepotrzebnych wizyt u lekarza rodzinnego i laryngologa - uważ...
Twoje dziecko ma problemy ze słuchem? Czekasz na dofinansowanie do aparatu słuchowego? Zgłoś się do Banku Aparatów Słuchowych, działającego w Klinice Otolaryngologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
W kraju działa już wiele placówek tego typu. Są w nich dostępne najwyższej jakości aparaty słuchowe. Są one bezpłatnie wypożyczane rodzicom małych dzieci z wadą słuchu. W okresie ich użytkowania rodzice mają czas na załatwienia formalności, związanych z orzeczeniem o niepełnosprawności. Jest ono niezbędne przy staraniach o dofinansowanie zakupu aparatów słuchowych.
Możliwość wypożyczenia aparatu z banku jest też pomocna przy skomplikowanej wadzie słuchu. Wtedy lekarz, przed ostatecznym wyborem aparatów dla dziecka, może sprawdzić zastosowanie różnych modeli, o różnych parametrach akustycznych.
Banki Aparatów Słuchowych funkcjonują w ramach Ogólnopolskiego Programu Rehabilitacji Małych Dzieci z Wadą Słuchu "Dźwięki Marzeń", prowadzonego przez Fundację Grupy Telekomunikacji Polskiej. Jest to jedyna tego typu inicjatywa w Europie, której celem jest jak najwcześniejsze wyposażenie najmłodszych dzieci, do trzeciego roku życia, w aparaty słuchowe oraz zapewnienie im wczesnej rehabilitacji słuchu i mowy. Jak twierdzą specjaliści, pierwsze miesiące życia to najistotniejszy dla rozwoju funkcji słuchowych okres w życiu dziecka.