Mimo, że coraz więcej osób niepełnosprawnych podejmuje naukę na uczelniach wyższych, nadal są gorzej wykształceni niż reszta społeczeństwa - wynika z rządowej informacji na temat realizacji Karty Osób Niepełnosprawnych w roku 2008. W roku ubiegłym przybyło zatrudnionych osób niepełnosprawnych, a także warsztatów terapii zajęciowej.
W sprawozdaniu zaznaczono, że w roku 2008 aż 68 proc. osób niepełnosprawnych w wieku 15. lat i więcej nie miało wykształcenia średniego, a jedynie 6 proc. posiadało wykształcenie wyższe. - Co prawda, relacja ta z roku na rok ulega poprawie, jednak wciąż widoczna jest w tym względzie różnica w stosunku do osób sprawnych - napisano. Wykształcenie wyższe ma 16,5 proc. osób sprawnych.
Autorzy sprawozdania podkreślają, że osoby niepełnosprawne mają trudności w zdobyciu lub uzupełnieniu wykształcenia nie tylko na poziomie wyższym, ale także średnim, a nawet podstawowym. Zaś niskie wykształcenie lub jego brak zmniejsza szanse osób niepełnosprawnych na rynku pracy, a tym samym szanse na godne życie.
- Obecnie mamy do czynienia z postrzeganiem niepełnosprawnych albo w kontekście użalania się nad nimi, albo postrzegania ich, jako herosów - powiedział kierownik biura ds. niepełnosprawnych na Uniwersytecie Jagiellońskim Ireneusz Białek. Na Uniwersytecie prowadzone będą szkolenia dla nauczycieli akademickich, dotyczące niepełnosprawności. Podobne szkolenia mają być organizowane także na innych uczelniach.
Gdy kilka tygodni temu została powołana do Rady Duszpasterskiej, była jeszcze studentką. Dziś już nie jest – Sylwia Fabisiak, prezes warszawskiego SKMA, tłumacz języka migowego, właśnie obroniła pracę magisterską
Kiedy przed kilkoma laty rozpoczynała studia na Uniwersytecie Warszawskim, czuła się zagubiona. Przyjechała z Sochaczewa i ogromne miasto, a także wielka, znana uczelnia z tradycjami onieśmielały ją. Również dlatego – przyznaje dziś – zaczęła szukać wspólnoty, z którą mogłaby się identyfikować.
Od października ubiegłego roku jest prezesem warszawskiego Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej, a od niedawna także najmłodszą osobą powołaną przez abp. Kazimierza Nycza do Rady Duszpasterskiej.
Grupa wsparcia
Spotykają się we wtorki wieczorem w kościele akademickim św. Anny. Przychodzi 30-40 osób, zaczynają od Mszy św. Potem odbywają się spotkania formacyjne, często poprzedzone prelekcją rektora ks. Jacka Siekierskiego.
Rozmawiają o sprawach wiary, ale zdarza się, że o praktycznych umiejętnościach rozwiązywania codziennych problemów. W środy spotykają się też na Mszy św. (skoro świt), a po niej na wspólnym śniadaniu.
– Jesteśmy z różnych warszawskich uczelni (UKSW, SGH, Politechniki i Akademii Medycznej), istotna jest też wymiana doświadczeń – mówi Sylwia Fabisiak.
W SKMA Sylwia poznała ludzi, którzy nie odpowiadali stereotypowi, że młodzi katolicy nie bawią się, nigdzie nie chodzą, tylko studiują nabożne lektury. ...
Niepełnosprawni studenci z WSHE mają od dziś swoje uczelniane biuro. Będzie w nim dyżurować pracownik szkoły, który ma pomagać w rozwiązywaniu wszystkich problemów, jakie mogą ich spotkać podczas studiów. W tej chwili na uczelni uczy się 800 studentów z orzeczoną grupą inwalidzką. Ponad 160 to osoby z niepełnosprawnością ruchową, w tym studenci poruszający się na wózkach inwalidzkich i o kulach.
Rzeczniczka WSHE mówi, że uczelnia jest przygotowana na przyjęcie studentów niedosłyszących, niedowidzących oraz tych mających problemy z poruszaniem.
- Udało nam się zlikwidować bariery architektoniczne, ale najbardziej cieszymy się, że w dużym tempie znikają bariery psychologiczne - mówi Aleksandra Mysiakowska, rzeczniczka uczelni. - W tym roku pozyskaliśmy też dotację z PEFRON-u i kupiliśmy dla studentów sprzęt ułatwiający naukę. Między innymi wzmacniacze, zamontowane w aulach, dzięki którym studenci niedosłyszący mogą lepiej słyszeć treść wykładu. W bibliotece stanęła też brajlowska kserokopiarka oraz drukarka.
- Sami studenci uświadamiają nam, co im przeszkadza - mówi dr Barbara Daniszewska, rzecznik studentów niepełnosprawnych w WSHE. - Nigdy wcześniej nie przyszło nam do głowy, że plakaty na korytarzach wiszą za wysoko, a przecież dla studentów poruszających się na wózkach inwalidzkich były nieczytelne - przyznaje dr Daniszewska.
Dla osób niedosłyszących, czytających z ruchu warg problemem są też wykładowcy, którzy często zasłaniają usta mikrofonem, chodzą po aul...
Aule ze wzmacniaczami dźwięku dla niedosłyszących, windy i podjazdy dla "wózkowiczów", brajlowska kopiarka i drukarka w bibliotece - tak łódzka WSHE ułatwia życie niepełnosprawnym studentom
W uczelni powołano też biuro ds. niepełnosprawnych słuchaczy i osób, które chciałyby w niej studiować. - Będziemy podejmować wszelkie działania ułatwiające im zdobycie wyższego wykształcenia, załatwimy pomoc finansową i staże zawodowe - zapowiada Katarzyna Tomicka, specjalistka ds. studentów niepełnosprawnych.
Studentów niepełnosprawnych w WSHE jest 630. Najwięcej z dysfunkcją narządu ruchu, cukrzycą, alergią, nadciśnieniem. Spore grono to niedowidzący i niedosłyszący. Do ich potrzeb dostosowane są windy, przejścia i podjazdy w większości budynków. Plan zajęć układany jest tak, że osoby poruszające się na wózkach mają zajęcia w salach, do których można dostać się bez problemu.
Dzięki pieniądzom z PFRON zakupiono pętle induktofoniczne (wzmacniacze dźwięku umieszczone w suficie współpracujące z aparatem słuchowym) i wygodne, małe nadajniki montowane do ubrania. W bibliotece stanęły: brajlowska kopiarka i drukarka. Sprzęt kosztował ponad 90 tys. zł. Planowane jest jeszcze przystosowanie strony internetowej WSHE dla niedowidzących, zatrudnienie tłumacza migowego i kurs tego języka. Poprowadzi go studentka pedagogiki, Paulina.