Pomysł obniżki dodatków trudnościowych jest żenujący i spowoduje ucieczkę z zawodu najlepszych nauczycieli - mówią dyrektorzy szczecińskich szkół specjalnych. Poparli ich radni.
Chodzi o dodatki do pensji nauczycielskich za pracę w szkołach specjalnych oraz ośrodkach socjoterapii i wychowawczych. Urzędnicy, szukając oszczędności, chcą obniżyć dodatki o 40 proc. Dzięki temu w tym roku miasto zaoszczędziłoby 200 tys. zł, a w przyszłym - 600 tys. zł. Około 500 nauczycieli zarabiałoby mniej niż obecnie (niektórzy nawet o 330 zł). Dyrektorzy wszystkich 15 szczecińskich placówek specjalnych protestują przeciwko zmianom. W środę o zgubnych skutkach tego pomysłu opowiadali radnym z komisji edukacji.
- Moi nauczyciele opanowali język migowy. Są dwujęzyczni. Cały czas się dokształcają i poznają najnowsze metody pracy z dziećmi niesłyszącymi. Jeżeli zabierzemy im dodatek, znajdą pracę gdzie indziej. To specjaliści najwyższej klasy. A kto będzie pracował z naszymi dziećmi? - pytała Alicja Zyska, dyrektorka Szkolnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niesłyszących przy ul. Szpitalnej.
Na pomyśle urzędników dyrektorzy nie zostawili suchej nitki.
- Jestem zażenowana sytuacją, że muszę się tłumaczyć z tego, że dodatki nam się należą. Dla nauczycieli to jest upokarzające i ubliżające - mówiła Anna Twardochleb, dyrektorka SOSW dla Dzieci Słabosłyszących przy ul. Grzymińskiej. - Prowadzę pięć szkół, internat, mam 86 uczniów i dostaję dodatek funkcyjny 1,1 tys. zł oraz 200 z... |