Halucynacje to jedna z najdziwniejszych aktywności naszego umysłu. Zwykle nie świadczą o niczym dobrym, ale badając je, naukowcy coraz więcej wiedzą o działaniu mózgu. Ba! Niektóre nasze zwidy są w stanie zaprząc do leczenia schizofrenii
Widziała zaskakująco dużo jak na kompletnie niewidomą. Nie wydawało jej się to szczególnie interesujące. – To jest jak nudny film – opowiadała swojemu lekarzowi. – Widzę, jak obcy ludzie przychodzą i odchodzą. Nie zwracają na mnie uwagi. Z niczym się nie kojarzą. Poruszają się w kompletnej ciszy. Myśli pan, że zwariowałam?
Taką historię swej niewidomej pacjentki przytacza podczas jednego z wykładów Oliver Sacks, znany amerykański neurolog. Pacjentka – starsza pani z domu opieki – zaczęła cierpieć na halucynacje wzrokowe. Widziała ludzi, zwierzęta, budynki, kolorowe wzory geometryczne. – To nic nadzwyczajnego – komentuje Sacks. – Mniej więcej 10 procent niewidomych doświadcza omamów wzrokowych, tyle samo niesłyszących ma halucynacje dźwiękowe. Tę przypadłość określa się mianem zespołu Charlesa Bonneta na cześć szwajcarskiego naukowca, który podobne zjawisko zaobserwował (już w XVIII wieku) u swego oślepionego przez kataraktę dziadka.
Jak to możliwe, że niewidomemu zdaje się, że widzi, a głuchemu, że słyszy, skoro do mózgów tych ludzi nie dociera odpowiednia sensoryczna pożywka? To właśnie stanowi problem. Nasze szare komórki nie znoszą bezczynności. Kiedy otoczenie nie dostarcza im nicz... |