Sytuacja finansowa Polskiego Związku Głuchych jest dramatyczna. Od 1 sierpnia ok. 500 pracowników oddziałów i kół terenowych PZG – m.in. rehabilitantów słuchu i tłumaczy języka migowego – może stracić pracę. Nowa prezes PZG, Kajetana Maciejska-Roczan, rozpoczęła walkę o uratowanie największej w Polsce organizacji zrzeszającej osoby niesłyszące i słabosłyszące.
Polski Związek Głuchych działa od ponad 60 lat. To jedna z najstarszych i największych polskich organizacji pozarządowych - z 16 oddziałami wojewódzkimi i 103 kołami terenowymi w mniejszych miejscowościach w całym kraju. Obecnie w PZG zarejestrowanych jest ok. 59 tys. osób, w tym 30 tys. członków. Najwięcej jest ich w oddziałach: małopolskim, mazowieckim, łódzkim, śląskim. Wśród zarejestrowanych ok. 9,5 tys. stanowią dzieci i młodzież w wieku od 1 do 18 lat, ok. 36 tys. - osoby w wieku od 19 do 60 lat, a ok. 24 tys. - osoby powyżej 60 r. ż.
Wbrew powszechnemu przekonaniu PZG nie skupia jedynie z osób w wieku dojrzałym. Dzieci i młodzież stanowią ok. 42 proc. członków związku. Jeśli do tego dodamy maluchy i nastolatki rehabilitowane w poradniach PZG, to okazuje się, że wokół tej organizacji skupionych jest 58,5 proc. wszystkich młodych niesłyszących lub słabosłyszących w Polsce.
Pod koniec maja środowisko osób niesłyszących i słabosłyszących w Polsce zostało poruszone informacją, że w Polskim Związku Głuchych mogą nastąpić radykalne zmiany. Na 29 maja pilnie zwołano posiedzenie plenarne PZG. Powód? ... |