Kampania ma na celu zwrócenie uwagi na problem jakim jest brak napisów w kinach, na DVD w polskich filmach.
Akcja „Polski film nie głuchnie” jest wyjściem naprzeciw tej sytuacji i próbą przedstawienia problemu, jego skali środowisku filmowemu, instytucjom państwowym, społeczeństwu. Istnieją ludzie, którzy Film Polski mogą oglądać wyłącznie z napisami w języku polskim. Nie możemy ich dyskryminować i pozbawiać dostępu do rodzimej kinematografii.
Jednym z pomysłodawców akcji jest Karol „Pjus” Nowakowski – warszawski raper dotknięty chorobą, która pozbawiła go możliwości normalnego słyszenia. W utworze „Czytam rap” z płyty „Life after deaf” komentuje on m.in. tę sytuację:
„(…) bo gdy nie słyszę co mówi jakiś aktor
mógłby nie zrozumieć i być przeciw faktom
a tak włączę napisy i wiem co jest grane
tylko z polskim filmem mam białą plamę (…)”
To właśnie Karol zasygnalizował nam istnienie owej „plamy”– częstego braku napisów, a tym samym braku możliwości oglądania polskich filmów. Gdy powstawał film dokumentalny o Karolu, dołączony do płyty, powstała także jego wersję z napisami. Wystarczy przecież chcieć.
Film "Popiełuszko", który wchodzi na ekrany kin w połowie lutego, będzie pierwszym polską produkcją, którą w kinie obejrzą także osoby głuche i niedosłyszące. To dlatego, że oprócz płynących z dialogów głośników film będzie dodatkowo opatrzony napisami.
Producenci przygotowali 20 specjalnych kopii, które umożliwią niepełnosprawnym zrozumienie kwestii wypowiadanych przez bohaterów obrazu.
Problem jest poważny, bo w Polsce mieszka ok. 100 tys. osób niesłyszących i dodatkowe kilkaset tysięcy osób, które niedosłyszą. Do tej pory byliśmy po prostu skazani na filmy zagraniczne, bo tylko one miały napisy - mówi "Polsce" Andrzej Kopeć, prezes zarządu Głównego Związku Głuchych, organizacji, która pomagała w przygotowaniu napisów zrozumiałych dla osób niesłyszących.
Okazuje się, że wyświetlenie listy dialogowej w postaci napisów u dołu ekranu to jeszcze nie wszystko. Pełne przeżycie filmu osobom z wadą słuchu ułatwią specjalne znaczki.
Julita Świercz-Wieczyńska, producentka filmu, zapowiada, że każdy film, który wyprodukuje, będzie opatrzony takimi napisami. - To przecież powinno być oczywiste. Nie rozumiem, dlaczego do tej pory nie było polskich filmów z napisami po polsku - dziwi się. Dodaje, że koszt ich umieszczenia na kopiach jest niewielki. - Zaledwie kilkaset złotych. W skali całego budżetu filmu to jest naprawdę niewiele - zapewnia.
Związek Głuchych zapowiada, że będzie walczył, aby takie rozwiązanie stało się w naszym kraju obowiązującym stand...