Głuchoniemi z Pomorza nie mogą już alarmować policji wysyłając SMS-a. - Pomysł się nie sprawdził, numer jest zawieszony - mówią policjanci. Po interwencji "Gazety" pomóc niepełnosprawnym chce straż pożarna
W 2005 r. Komenda Wojewódzka Policji ogłosiła, że w odpowiedzi na prośby osób z niepełnosprawnością mowy i słuchu uruchamia specjalny numer komórkowy, na który można wysyłać SMS-y z informacjami o zdarzeniach czy wezwaniem pomocy. SMS-a miał odczytywać w swoim komputerze oficer dyżurny KWP i zawiadomić kogo trzeba: patrol, karetkę albo straż pożarną. Za pośrednictwem organizacji zrzeszających osoby z ubytkiem słuchu numer alarmowy trafił do zainteresowanych.
- Ale nasi członkowie skarżyli się, że system nie działa. Rok temu na spotkaniu z policjantami przekazaliśmy im swoje uwagi. Odpowiedzi nie było - mówi Joanna Wojdylak z gdańskiego oddziału Polskiego Związku Głuchych.
Bo okazuje się, że rok temu system już nie działał. Błażej Bąkiewicz z KWP: - Przez ponad cztery lata przesłano SMS-ami trzy zgłoszenia. Ale ani jedno nie dotyczyło zagrożenia życia lub zdrowia. Po analizie stwierdziliśmy, że ten eksperymentalny projekt nie zdał egzaminu, bo nie był wykorzystywany. Więc w zeszłym roku numer został zawieszony.
Ale niepełnosprawnych nikt o tym nie powiadomił. W Polskim Związku Głuchych dowiedzieli się o tym od "Gazety". - Wielka szkoda. Bez takiej możliwości nie czujemy się bezpiecznie - mówią niesłyszący.
Po interwencji "Gazety"... |