Dzięki aparatom słuchowym, jakie oferuje dziś rynek medyczny, ludzie, którzy utracili od 30 do 90 procent słuchu, mogą słyszeć znacznie lepiej. Jednak konieczność korzystania z aparatu bywa niekiedy krępująca. Założony na ucho, jest on nie tylko przepustką do świata dźwięków, ale i stygmatem niepełnosprawności. Mamy jednak dobrą wiadomość: istnieją już aparaty, które w całości wszczepia się pod skórę, zupełnie niewidoczne. Taki aparat wszczepiono w Polsce po raz pierwszy 4 listopada 2008 roku w Klinice Otolaryngologii UM w Warszawie.
Niewidoczny aparat
Samo wszczepienie aparatu nie jest żadną nowością. Aparaty wszczepiane do ucha środkowego jako jego protezy są już stosowane od wielu lat, np. w przypadku niedosłuchu mieszanego (ramka dolna). Jednak, jak dotąd, były one zawsze w rożnym stopniu widoczne na zewnątrz ucha. W Polsce, w ramach ubezpieczenia, takie częściowo widoczne aparaty wszczepialne są zarezerwowane głównie dla dzieci, ponieważ dzieci muszą słyszeć, by mogły nauczyć się mówić.
Nowością jest to, że podczas listopadowej operacji w warszawskiej Klinice Otolaryngologii po raz pierwszy wykorzystano implant, który nie ma żadnych elementów zewnętrznych - anten, akumulatorów, przewodów. Nawet mikrofon ukryty jest pod skórą, a baterie ładuje się przez powłoki ciała. Pacjent przykłada do siebie specjalną ładowarkę, która zasila akumulatory aparatu za pomocą fal elektromagnetycznych.
Ile to kosztuje?
Na świecie niewidoczne aparaty słuchowe stosuje się od...
Wojewoda dolnośląski odwołał w środę prof. Marię Zalesską-Kręcicką z funkcji dolnośląskiego konsultanta w dziedzinie audiologii i foniatrii. - Zachowanie pani profesor budzi wiele wątpliwości - tłumaczy Rafał Jurkowlaniec.
Konsultantka odwołana, bo działała niegodnie
Prof. Maria Zalesska-Kręcicka straciła w środę stanowisko konsultantki dolnośląskiej w dziedzinie audiologii i foniatrii. Wojewoda Rafał Jurkowlaniec uznał, że wiele wątpliwości budzi jej postępowanie przy ustalaniu zasad sprzedaży aparatów słuchowych dla dzieci.
W poniedziałek ujawniliśmy, że prof. Zalesska-Kręcicka próbowała zmonopolizować rynek sprzedaży aparatów słuchowych dla małych dzieci. W piśmie do dolnośląskiego oddziału NFZ zastrzegła, że prawo do dobierania, czyli w praktyce sprzedaży i dostrajania aparatów, ma wyłącznie Klinika Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Profesor jest w niej zatrudniona, kliniką kieruje jej syn prof. Tomasz Kręcicki.
Ale klinika, podobnie jak inne ośrodki akademickie w Polsce, nie ma prawa do sprzedawania aparatów. Może jedynie diagnozować dzieci i wystawiać wnioski na potrzebne dla maluchów urządzenia. Sprzedażą aparatów, których cena sięga nawet kilkunastu tysięcy złotych, zajmują się pracownie protetyki słuchu, które podpisały umowy z NFZ. W ubiegłym roku prof. Zalesska-Kręcicka wskazała trzy firmy: Medicus , Fono i Audiofon jako bezpieczne dla dzieci, czyli takie, które dysponują odpowiednim sprzętem i...