19 czerwca 2010 roku przypada 50-ta rocznica święceń kapłańskich Księdza Prałata Jana Szywalskiego. Swój Złoty Jubileusz obchodził Ksiądz Jubilat z parafianami w kościele św. Krzyża w Raciborzu-Studziennej 13 czerwca, ze współbraćmi w kapłaństwie 19 czerwca w Katedrze w Opolu a w niedzielę 27 czerwca z Niesłyszącymi Raciborza i okolic.
Wszystkie te uroczystości były bardzo podniosłe, wzruszające. Tu chciałabym wspomnieć tylko uroczystość jubileuszową w gronie Niesłyszących, która miała miejsce w niedzielny wieczór 27 czerwca br.
O godzinie 17.00 była uroczysta Msza św. w kościele parafialnym ks. Prałata w Raciborzu-Studziennej, na której zebrało się blisko 90 osób niesłyszących i ich opiekunów (duszpasterze, dyrekcja, nauczyciele i wychowawcy z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Niesłyszących i Słabosłyszących w Raciborzu). Mszy św. przewodniczył i kazanie wygłosił Jubilat. Bogata była oprawa liturgiczna (modlitwa wiernych, procesja z darami) a na koniec życzenia od najmłodszych po najstarszych wiekiem.
Po Mszy św. wszyscy goście zebrali się w ogrodzie przy plebanii na poczęstunku. Goście mieli tez okazję zobaczyć specjalnie na tę uroczystość przygotowaną prezentację multimedialną o życiu i pracy duszpasterskiej wśród niesłyszących ks. Jubilata. Miłe to było spotkanie tak licznego grona osób, które chciały wyrazić wdzięczność swemu duszpasterzowi Jubilatowi za wierność w życiu kapłańskim, niezwykłą radość, serdeczność i ofiarność w czasie 50 lat posługi kapłańskiej...
Głuchoniewidomy niemiecki diakon odwiedził Polskę promując swoją autobiografię pt. „Świat w moich dłoniach”. W Warszawie spotkał się z czytelnikami i opowiedział o swoich doświadczeniach głuchoniewidomego kapłana.
Peter Hepp urodził się jako osoba niesłysząca. W wieku niecałych 30 lat utracił również wzrok. To wydarzenie załamało go, przeszedł przez ciężką depresję, rozważał samobójstwo. Szczęśliwie pokonał depresję i po wielu staraniach udało mu się przejść kurs diakoński. W 2003 roku stał się pierwszym głuchoniewidomym kapłanem w niemieckim kościele. Ma żonę i dwóch synów. Napisał książkę, w której dzieli się swoimi doświadczeniami, jako osoby głuchoniewidomej.
- Gdy człowiek traci jednocześnie wzrok i słuch potrzebuje czegoś co rozświetli jego życie, czegoś bardzo ważnego, czego może się trzymać. Bez tego jest się samemu w mroku, a to naprawdę trudne do zniesienia. Dla mnie tym czymś jest religia – powiedział Peter Hepp na spotkaniu z czytelnikami.
W swojej opowieści podkreśla rolę społeczności lokalnej, która pomagała mu w jego drodze do akceptacji swojej podwójnej niepełnosprawności, jak również osobistych asystentów.
- Osoba głuchoniewidoma bez asystenta nie jest w stanie wykonywać samodzielnie pracy, ani poruszać się po mieście. Jego pomoc jest niezwykle ważna – powiedział Hepp.
Spotkanie z autorem zorganizowało Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym i wydawnictwo Credo, nakładem którego ukazała się autobiografia Heppa.