HISTORIA JAK Z FILMU - IMPLANT W SKRZYNCE NA LISTY
Zaginiony implant, bez którego 12-letni Tomek nie słyszy i nie może mówić, został odnaleziony Szczecinie. Do skrzynki na listy podrzucił go anonimowy znalazca. Teraz trzeba sprawdzić, czy urządzenie nie zostało uszkodzone. Mama chłopca, której radość nie ma granic, takiej możliwości nie bierze pod uwagę.
POLSKA I ŚWIAT: NOWY TREND W NAUCZANIU MAŁYCH DZIECI
W niektórych żłobkach w USA już od 6 tygodnia życia uczy się języka migowego. Po co? Bo zdaniem fachowców taka umiejętność, nawet u słyszących dzieci, ułatwia komunikację z rodzicami i lepiej przygotowuje do późniejszych wyzwań.
Ten nowy trend w Stanach Zjednoczonych staje się coraz bardziej popularny. I trudno się dziwić, bo przyspiesza znacznie komunikację z dzieckiem.
- Możesz sprawić, że do pierwszej komunikacji z dzieckiem dochodzi, gdy ono ma 7-8 miesięcy, a nie 12. To dodatkowe 4 miesiące, kiedy już zaczynasz poznawać potrzeby swojego dziecka - mówi nauczycielka języka migowego Amanda Lee.
Korzyści są widoczne na pierwszy rzut oka. 15-miesięczna Winifred już od dawna potrafi powiedzieć, a właściwie pokazać swojej mamie, że jest głodna. - Ja mogę zrozumieć ją, a ona mnie. Chyba o to właśnie w tym wszystkim chodzi - mówi mama dziewczynki, Krista Pale.
6 miesięcy, to nie za mało
Zwolennicy tej metody twierdzą, ze nawet sześciomiesięczne niemowlę rozumie proste znaki, a już miesiąc później samo potrafi "migać" o swoich potrzebach. - Im więcej wytworzysz w mózgu ścieżek dla tych informacji, tym więcej twoje dziecko będzie mogło nauczyć się w przyszłości - mówi Amanda Lee.
Migające dzieciaki mają być w przyszłości bardziej pojętne i bardziej komunikatywne, a zdaniem matek, są też grzeczniejsze. - Myślę, że to naprawdę pomogło. Moja córeczka jest mniej sfrustrowana i już nie płacze - powiedziała mat...
Chińska reprezentacja zbojkotowała sobotnią ceremonię otwarcia odbywających się na Tajwanie Letnich Igrzysk Niesłyszących, bo władze zaprosiły na wyspę duchowego przywódcę Tybetańczyków.
- Chiny są głuche! Nic do nich nie dociera! Przecież tajfun Morakot wywołał kryzys humanitarny, tysiące ludzi potrzebują wsparcia, także duchowego. Dlatego zgodziliśmy się na wizytę Dalajlamy - mówi mi tajwański biznesmen w samolocie do Tajpei, mając na myśli najnowsze napięcia w stosunkach między oboma krajami.
Słowo "głuche" pasuje jak ulał, bo w Tajpei, stolicy Tajwanu, rozpoczęły się właśnie (tzw. Deaflympics). Nawet tak poślednia impreza sportowa - Deaflympics w światowych mediach nie budzą praktycznie żadnego zainteresowania - stała się areną dla serii chińsko-tajwańskich złośliwości.
Pekin alergicznie zareagował na zgodę prezydenta Tajwanu Ma Ying-jeou, by wyspę odwiedził tybetański przywódca Dalajlama . Tybetański duchowny spędził cztery dni w południowych rejonach wyspy spustoszonych niedawno przez tajfun Morakot. Zginęło tam ponad 600 osób.
W misternych, mających kilkudziesięcioletnią tradycję chińsko-tajwańskich wojnach dyplomatycznych pewnie nic nie powinno już dziwić. Ale teraz w rozgrywki polityczne wciągnięto niesłyszących sportowców startujących w Deaflympics, absolutnych amatorów traktujących uprawianie sportu jako sposób, by odnaleźć się w nie zawsze przyjaznym świecie, oraz kilkuletnie dzieci ze szkół podstawowych dla niedosłyszących.
Wieloletnie doświadczenie oraz wyniki jakie przedstawił prof. Henryk Skarżyński podczas 9. Europejskiej Konferencji Implantów Słuchowych u Dzieci (ESPCI) w Warszawie w maju 2009 roku oraz jako jedyny przedstawiciel z Polski na: Światowym Zjeździe Otolaryngologów (IFOS) w Sao Paulo (Brazylia), Amerykańskim Kongresie Implantów Słuchowych w Seattle (USA) i Europejskim Kongresie Audiologicznym (EFAS) na Teneryfie (Hiszpania) w czerwcu 2009 roku zaowocowały przejęciem inicjatywy we wdrożeniu nowej generacji implantów. To ogromne europejskie wyróżnienie w tym środowisku. Europejska premiera ma miejsce tylko w trzech ośrodkach w Hiszpanii (Pampeluna), Niemczech (Freiburg) oraz w Polsce - Międzynarodowe Centrum Słuchu i Mowy Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach. Wyniki operacji z tych ośrodków zostaną przedstawione przez trzech otochirurgów: prof. Henryka Skarżyńskiego (dotychczas przeprowadził najwięcej w świecie operacji poprawiających słuch), prof. Rolanda Lasziga (Niemcy) i prof. Manuela Merique (Hiszpania) na Międzynarodowej Konferencji 3 września 2009 r. w Londynie. Rozpocznie to proces upowszechniania tej generacji implantów w Europie.
Nowa generacja implantów jest szczególnie dedykowana najmłodszym dzieciom. Urządzenie zostało znacznie zminiaturyzowane. Dzięki temu można jeszcze bardziej obniżyć wiek wszczepiania implantu, przede wszystkim u dzieci z głuchotą wrodzoną, głęboką lub całkowitą, gdzie aparaty słuchowe praktycznie nie dają żadnego efektu i czek...
Twoje dziecko ma problemy ze słuchem? Czekasz na dofinansowanie do aparatu słuchowego? Zgłoś się do Banku Aparatów Słuchowych, działającego w Klinice Otolaryngologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
W kraju działa już wiele placówek tego typu. Są w nich dostępne najwyższej jakości aparaty słuchowe. Są one bezpłatnie wypożyczane rodzicom małych dzieci z wadą słuchu. W okresie ich użytkowania rodzice mają czas na załatwienia formalności, związanych z orzeczeniem o niepełnosprawności. Jest ono niezbędne przy staraniach o dofinansowanie zakupu aparatów słuchowych.
Możliwość wypożyczenia aparatu z banku jest też pomocna przy skomplikowanej wadzie słuchu. Wtedy lekarz, przed ostatecznym wyborem aparatów dla dziecka, może sprawdzić zastosowanie różnych modeli, o różnych parametrach akustycznych.
Banki Aparatów Słuchowych funkcjonują w ramach Ogólnopolskiego Programu Rehabilitacji Małych Dzieci z Wadą Słuchu "Dźwięki Marzeń", prowadzonego przez Fundację Grupy Telekomunikacji Polskiej. Jest to jedyna tego typu inicjatywa w Europie, której celem jest jak najwcześniejsze wyposażenie najmłodszych dzieci, do trzeciego roku życia, w aparaty słuchowe oraz zapewnienie im wczesnej rehabilitacji słuchu i mowy. Jak twierdzą specjaliści, pierwsze miesiące życia to najistotniejszy dla rozwoju funkcji słuchowych okres w życiu dziecka.
Boisz się, że z powodu używania dziwnych skrótów w SMS-ach twoje dziecko zamieni się w analfabetę? Jeśli tak, to powinieneś odetchnąć z ulgą. Jak wykazały badania brytyjskich naukowców, dzieci używające abrewiatur radzą sobie lepiej z czytaniem.
Takie przynajmniej wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez zespół Beverly Plester z brytyjskiego Coventry University, o których na swych łamach informuje tygodnik "New Scientist". Wzięło w nich udział 88 dzieci z wieku od 10 do 12 lat. Małych ochotników poproszono, by napisali SMS-a opisującego jedną z 10 wymyślonych sytuacji. Prócz tego w drugim niezależnym badaniu naukowcy sprawdzili poziom umiejętności czytelniczych maluchów. Jak się okazało, dzieci, które pisząc wiadomości tekstowe, częściej używały skrótów charakterystycznych dla SMS-owego slangu, miały lepsze wyniki w teście czytelnictwa.
Czyżby to oznaczało, że pisanie komórkowych wiadomości czyni z nas sprawniejszych czytelników? Zdaniem autorki pracy opublikowanej w "British Journal of Deleopmental Psychology" jest raczej odwrotnie. To dzieci, które lepiej radzą sobie z czytaniem, chętniej używają skrótów, bo zwykle są one oparte na podobieństwie brzmienia wyrazów (np. abrewiatura GR8 po angielsku brzmi niemal tak samo jak słówko "great", czyli "wspaniale", a 2nite - jak "tonight", czyli "dziś wieczorem").
"Świadomość brzmienia wyrazów od dawna była kojarzona z wysokimi umiejętnościami w czytaniu&...
Natalka Chorążyk siada do pianina. Będzie grała kolędę. Wcześniej zaśpiewała piosenkę o mrozie. Niby nic dziwnego, a jednak... Natalka słyszy tylko 10 procent tego, co słyszy zdrowe dziecko.
- Uwielbiam śpiewać i gdy dorosnę, zostanę aktorką - cieszy się. A mama tylko kiwa głową. - Przez te występy na scenie stała się odważniejsza - chwali córkę Jolanta Chorążyk. Dziewczynka ma 11 lat i prawie wcale nie słyszy. A jeśli docierają do niej dźwięki, to tylko dlatego, że nosi w uchu aparat. Gdy go zdejmie, świat wokół niej cichnie. Podobnie jak świat czteroletniego Damiana Jezierskiego. Jedno uszko ma zrośnięte, w drugim słyszy tylko 20 procent. - Urodził się z wadą wrodzoną, czeka go operacja. Ale talent do śpiewania odziedziczył po mnie - podkreśla z dumą Tomasz Jezierski.
- Tak, tak lubię śpiewać, a najbardziej to o mrozie i bajki o Tomku też lubię - chłopczyk podskakuje radośnie.
"Skrzypi ostro mróz, ciepłą czapkę włóż” - śpiewały dziś niedosłyszące dzieci. I choć to niewiarygodne, to udowodniły, że mają świetny słuch muzyczny.
Hałas na korytarzach polskich szkół w czasie przerw między lekcjami dochodzi do 110 decybeli, czyli poziomu jaki generuje np. młot pneumatyczny. Większość dzieci opuszcza mury szkoły podstawowej z ubytkami słuchu – alarmują eksperci.
- Korytarze naszych szkół to zwykle całkowicie niewytłumione akustyczne komory, dźwięk roznosi się tam bez problemu, a dzieci rzadko zachowują się cicho. Przebywanie w takim hałasie może doprowadzić do znacznych ubytków słuchu – wyjaśniał na konferencji prasowej prof. Andrzej Czyżewski.
Zespół naukowy koordynowany przez profesora Czyżewskiego prowadzi w polskich szkołach unikatowy na skalę światową system pomiaru natężenia dźwięku. Naukowcy badają poziom hałasu i obliczają jaki wpływ ma on na zdrowie młodych ludzi. Efekty mogą budzić obawy.
- Po przebywaniu przez 20 minut na korytarzu szkolnym, gdzie panuje hałas o natężeniu 100 decybeli organizm młodego człowieka musi się regenerować przez ok. 8 godzin – wyjaśnia prof. Czyżewski. – Jednorazowe narażenie na taki hałas nie uszkodzi zapewne jego słuchu, ale jeśli do takiej sytuacji dochodzi codziennie przez kilka lat możemy być pewni że stały ubytek słuchu nastąpi – dodał naukowiec.
Zgodnie z polskimi normami hałas o natężeniu powyżej 80 decybeli jest uznawany za groźny dla zdrowia.
Diagnozę badaczy potwierdzają również wyniki przesiewowych badań słuchu prowadzonych przez zespół z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Wynika z nich, że 20% polskich d...