Na początku listopada na terenie kampusu Uniwersytetu Gallaudeta w Waszyngtonie odbędzie sie pierwszy światowy festiwal filmowy WORLDEAF Cinema Festival (WDFC). Spośród 173 zgłoszeń od 132 twórców z 30 krajów, jedenastu członków jury wybrało 17 filmów z siedmiu krajów, które zostaną zaprezentowane na festiwalu WDFC. Lista nominowanych filmów znajduje się poniżej.
Filmy można było zgłaszać w pięciu kategoriach
- Najlepsza Narracja,
- Najlepszy Film Dokumentalny,
- Najlepszy Film Krótkometrażowy,
- Najlepszy Film – 15 (do 15 minut)
- Najlepszy Film o Doświadczeniach Głuchych Zrobionych przez Słyszących Twórców Filmowych.
Zaprezentowane filmy mają różnorodną fabułę i poruszają różne tematy i problemy. Zostały one stworzone przez głuchych, słabosłyszących jak i również słyszących twórców filmowych. Nominowane filmy oparte są na faktach lub fikcji, traktują nie tylko o kulturze głuchych i tematach pokrewnych, ale dotyczą ogólnego ludzkiego doświadczenia.
Zwycięzcy zostaną ogłoszeni 6 Listopada br. na specjalnej uroczystości na Uniwersytecie Gallaudeta.
Oto nominowani:
Kategoria: Najlepsza Narracja
Exhibit of Year 1827
Czeski turysta – Frank przypadkowo ujmuje na swoim video z wakacji działania mafii.
Czas trwania: 87:20:00
Kraj: Czechy
Producent: AWI Films
Reżyser: Kamil Pansky
Music is Not Everything
Film o mężczyźnie, który marzy o byciu muzykiem, ale nagle głuchnie i zmierza się z lekarzem bez skrupułów zajmującym się implan...
Sprawdźcie okładkę płyty "Life after deaf" autorstwa Oskara Podolskiego z Ambrosii - grafika odpowiedzialnego za dziesiątki interesujących logosów (od Dilla po Mesa)!
Publikujemy również tracklistę, jesteśmy bowiem zwolennikami teorii, że znajomość tytułów, ksyw gości oraz producentów może być jasnym drogowskazem - czy album trafi w Wasze muzyczne gusta czy nie. Ktoś z Was kupiłby płytę Łony z trackami "prod. by Gorzki, Stachursky & Romuald Lipko", featuringami Pectusa i Dj'a Remo?
Okładka to efekt dobrej współpracy między muzykiem a grafikiem, a czemu panowie sięgnęli po właśnie taki styl wyjaśni sam Pjus:
"W chwili, w której pomyślałem, że chcę nagrać płytę wiedziałem jakiej potrzebuje muzyki, co do niej napisze i jak to nagram. Cały ten projekt miał oddawać prostotę, pewien minimalizm, a jednocześnie mocno i celnie uderzać. Nie chciałem by ewentualne „kruczki” formalne, stylowe przysłoniły sens zdania „LIFE AFTER DEAF”, a jedynie wspomogły jego siłę. I to udało się znakomicie w kwestii wybranych podkładów i wersów nagranych na tym albumie. Nie ma tu przesady, przerostu formy czy "niepotrzebnego ględzenia". Ba! Nawet okładka jest zgodna z tą wizją i doskonale oddaje to, co sobie zamierzyłem. Cieszę się, że "wszystko przebiega zgodnie z planem" i już niebawem będziecie mogli się o tym przekonad słuchając utworów z tej płyty."
Chcemy również gorąco zaprosić na imprezę promującą album Ka...
Na przełomie listopada i grudnia ukaże się płyta Karola "Pjusa" Nowakowskiego - "Life after deaf", wydana nakładem niezależnej wytwórni Alkopoligamia.com. To pierwszy na świecie album nagrany przez artystę z całkowicie cyfrowym zmysłem słuchu.
Płytę "Life after deaf" będzie można kupić w dwóch wersjach. Edycja specjalna - z nośnikiem DVD - dostępna będzie tylko na stronie Alkopoligamia.com. Oprócz dwóch teledysków na dodatkowym DVD zamieszczony będzie krótkometrażowy film dokumentalny, zawierający wywiady z gośćmi, którzy wzięli udział w nagraniu albumu, urywki ze studia i komentarze lekarzy, którzy operowali artystę.
- Płyta ciężka, bardzo osobista, w wielu miejscach hardcorowa. Nie opowiada o moich problemach zdrowotnych, ale o mnie. Dowiecie się kim jestem, jaki jestem i co przeżyłem. To ja od A do Z, pokazany w najróżniejszych sytuacjach (...) To płyta o nadziei, szansie i sile, które chcę przekazać każdemu, kto tego potrzebuje - mówi Karol "Pjus" Nowakowski.
Karol Nowakowski ma 27 lat. Choruje na rzadką chorobę genetyczną Neurofibromatozę typu 2 (NF2). Wycięto mu trzy duże guzy - dwa z nerwów słuchowych i jeden z kręgosłupa. Korzysta z implantów pniowych - sztucznego, cyfrowego zmysłu słuchu.
Pracował m.in. jako felietonista, anglojęzyczny przewodnik wycieczek po Londynie, kelner w warszawskiej Lokalnej, projektował ubrania dla własnej marki "022". Od 2002 r. jest członkiem g-funkowego trio 2cztery7, które st...
Prawie 70 procent osób korzystających z przenośnych odtwarzaczy MP3 może stracić słuch z powodu zbyt głośno słuchanej muzyki.
Tak wynika z badania przeprowadzonego przez brytyjski Royal National Institute for the Deaf (RNID), działającego na rzecz osób głuchych i słabo słyszących - informuje serwis Web User News.
Zdecydowana większość badanych osób słucha muzyki na poziomie głośności wyższym niż 85 decybeli, który odpowiada miejskiemu ruchowi ulicznemu. Kolejne blisko 25 procent użytkowników ma ustawioną głośność w swoim odtwarzaczu MP3 na poziomie 100 decybeli. To taki sam poziom jak stojąc przy uruchomionym motocyklu.
Jeden z respondentów przez godzinę dziennie słuchał muzyki o głośności aż 118 decybeli. To o 3 decybele więcej niż na głośnym koncercie rockowym i tylko o 7 decybeli mniej od fizycznej granicy bólu. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby nie słuchać tak głośnej muzyki przez więcej niż 11 sekund dziennie.
RNID zaleca robienie w trakcie każdej godziny przeznaczanej na słuchanie muzyki pięciominutowych przerw, pozwalających uszom na odpoczynek. Ostrzega też przed podgłaśnianiem muzyki w celu zagłuszenia prac drogowych czy hałasu ulicznego.
Z Robertem Herbsztem, Prezesem Węgierskiego Stowarzyszenia Głuchych (Hungarian Deaf Association) w Budapeszcie, rozmawia Damian Dudała, niedosłyszący student i Pełnomocnik Rektora ds. Studentów Niepełnosprawnych w Dolnośląskiej Szkole Wyższej.
Damian Dudała: Jaka jest, Pana zdaniem, sytuacja głuchych na Węgrzech?
Robert Herbszt: Sytuacja głuchych nie jest dobra. Na Węgrzech mieszka ok. 60 tys. głuchych. Tylu głuchych mniej więcej zrzesza się w organizacjach dla głuchych, głównie w Węgierskim Stowarzyszeniu Głuchych. Głusi mają bardzo trudną sytuację. Dostęp do rynku pracy, edukacji jest bardzo ograniczony. Są często dyskryminowani. Czasem też głuchotę porównuje się z niepełnosprawnością intelektualną. Uważa się, że język migowy ogranicza. To jednak nie jest prawda. Węgierski Język Migowy jest naturalnym językiem głuchych mieszkających na Węgrzech. Głusi są mniejszością kulturową, językową. To samo można powiedzieć o głuchych mieszkających np. w Polsce, w Czechach czy na Słowacji.
- Jaki jest status prawny Węgierskiego Języka Migowego? Czy Węgierski Język Migowy jest zagwarantowany konstytucyjnie na Węgrzech?
- Niestety nie, i w tym tkwi bardzo duży problem. Co prawda głusi na Węgrzech mają zagwarantowanych tłumaczy języka migowego za darmo, jednak tych tłumaczy, którzy dobrze znają Węgierski Język Migowy jest bardzo mało. Często są to tłumacze, którzy nie mają styczności z głuchymi na co dzień, rekrutują się z rodzin słyszących. To jest bardzo ważne. Moim zdan...