Dzieci zaczynają rozumieć świat wcześniej, niż są w stanie coś powiedzieć. Ich aparat mowy dojrzewa później niż umysł. Na szczęście jednak mają rączki. A rodzice ręce
Ze szkoły podstawowej najbardziej pamiętam woźną Szulcową. Mała, pękata i przerażająco szybka. Kiedy ktoś jej podpadł, wyciągała łapę, kiwała palcem wskazującym i wrzeszczała: "Cho no tu!". Z mocnym akcentem na "tu".
Ciągle widzę ten jej zakrzywiony paluch... brr.
Pierwotna mowa ciała - jak potwierdzają naukowcy - wykształca się u ludzi przed słowami. Dzieci, zanim nauczą się mówić "tata" i "mama", już wykorzystują do komunikacji rączki. A rodzice podczas rozmów z dzieckiem czasem wzmacniają słowa gestami. I bardzo dobrze. Powinni to robić częściej. Jak piszą w najnowszym "Science" dr Meredith Rowe i prof. Susan Goldin-Meadow, psycholożki z Uniwersytetu w Chicago, to od rodzicielskiej mowy ciała zależy w jakiejś mierze to, czy nasze dzieci zostaną... mistrzami, czy miernotami słowa.
13 słów, 20 gestów
Psycholodzy od dawna wskazują, że dzieci z rodzin o wyższym statusie społeczno-ekonomicznym mają większy zasób słownictwa i tworzą ładniejsze zdania. To w sumie naturalne - lepiej wykształceni rodzice sami używają bogatego słownictwa, a w rozmowie przekazują to swoim pociechom. Rowe i Goldin-Meadow uznały jednak to wytłumaczenie za zbyt proste. Założyły, że za werbalny rozwój niemowlaków odpowiadają nie tylko słowa, ale także gesty.
Żeby sprawdz... |